Dedykowane, czyli…

W reklamach roi się od informacji o lekach dedykowanych seniorom, kosmetykach dedykowanych kobietom w jakimś tam wieku, często też słyszę o dedykowanych serwerach, instalacjach, aplikacjach… W telewizyjnym programie Czarno na białym w reportażu Jacka Smaruja o smogu usłyszałam o biopaliwach dedykowanych do pieców piątej generacji, a w  artykule w którejś gazecie o kłopotach ze ściągalnością abonamentu RTV przeczytałam wypowiedź rzecznika prasowego Poczty Polskiej Zbigniewa Baranowskiego: „Mamy ponad 400 wyspecjalizowanych pracowników dedykowanych tylko do realizacji tej usługi”.

Ten koszmarek jest oczywiście skutkiem wpływu języka angielskiego. Po polsku dedykować to przecież poświęcić komuś utwór literacki, muzyczny lub dzieło sztuki, umieszczając w nim lub na nim dedykację. Angielskie to dedicate jest brzmieniowym i semantycznym odpowiednikiem naszego dedykować, ale czasownik ten może być także użyty w znaczeniu przeznaczać, zarezerwować, na temat, być oddanym czemuś. Jednak w naszej mowie potocznej zwycięża angielskie znaczenie. Dlaczego? Nie potrafię pojąć. Proponuję pójść dalej i zamiast kościół pod wezwaniem św. Pawła mówić kościół dedykowany św. Pawłowi (church dedicated to St Paul) lub dedykowałam się tej sprawie (I dedicated myself to that cause). Pole do popisu jest ogromne.