W sumie tak!

Rodacy sumują na potęgę, często odpowiadając na najprostsze pytania. W sumie to ujmując rzecz ogólnie, podsumowując, tymczasem w sumie tak, w sumie racja, utożsamiane z w gruncie rzeczy, tymczasem, naprawdę, jednak płyną z ust obywateli różnej maści jak Polska długa i szeroka.

W ciągu kilku minut wyłowiłam w sieci takie oto kwiatki:

W sumie i tak nie mógłbym tam pójść.
W sumie to wersja innej zabawy.
W języku angielskim (w polskim w sumie też) right to nie tylko prawy.
Ja w sumie studiuję angielski i niemiecki.
W sumie racja, ale zawsze jest jakieś ale.
No w sumie, to… nie znam!
W sumie mamy szereg problemów.
Na samym końcu okazało się, że w sumie to chcą księgowego z płynnym angielskim.

Często słyszę też samo: „W sumie…”, czemu towarzyszy zawieszenie głosu. Domyślam się, że w ten sposób bracia Polacy przekazują rozmówcom jakąś tajemnicę, ale nie jestem w stanie jej rozszyfrować.

Dlaczego w sumie, a nie w różnicy – pytam złośliwie?