Środki, środki, środki…

środki
fot. cafekontynenty.pl

Od jakiegoś czasu mamy w Polsce nową walutę: środki.

W jej używaniu celują urzędnicy i politycy: środki się przeznacza, gromadzi, wydatkuje, środkami się finansuje, środki bywają niewystarczające, wyczerpują się lub się ich szuka. Istnieją także środki wewnętrzne, czyli własne, i zewnętrzne, czyli pozyskane. A także środki unijne, publiczne, dodatkowe, jednorazowe, pomocowe, dostępne, dostateczne i niedostateczne, do wypłaty, na dopłaty, do inwestowania, na wzrost wynagrodzeń…

Co i rusz można przeczytać takie oto komunikaty:
„Projekt dofinansowano ze środków ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego”.
„Pierwsze środki dla poszkodowanych przez nawałnicę wojewoda przekazał gminie”.
„Jeśli pojawią się informacje o niewłaściwym wydatkowaniu środków z 500 plus w naszym mieście, zapewniam, że podejmiemy wszelkie kroki przewidziane w ustawie, aby temu zapobiec”.

Także (a może zwłaszcza) banki operują środkami.
„Lokata na nowe środki z atrakcyjnym oprocentowaniem 2,00 % na 3 miesiące dla nowych środków”
„Lokata idealna dla nieoczekiwanych środków finansowych”
„Saldo a dostępne środki – czym się różnią?”

Słowo środki zrobiło niezwykłą karierę nie tylko w świecie urzędowo-politycznym.
„W związku z zaistniałą sytuacją, dotyczącą mojego samochodu, podjąłem decyzję o jego sprzedaży i przeznaczeniu uzyskanych w ten sposób środków na pomoc ubogim, do rozdysponowania przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej” – napisał proboszcz z Kasiny Wielkiej, którego porsche wzbudziło tak wiele emocji wśród parafian. Tylko przyklasnąć. I aż chciałoby się powiedzieć, że cel uświęca środki.

Wielu z nas z przykrością czasem stwierdza, że nie ma środków na koncie bankowym, że środki ze sprzedaży działki na coś nie wystarczyły albo że z powodu braku środków nie może sobie na coś pozwolić.

A przecież chodzi po prostu o pieniądze.