Może piwo dla Pana?

Może piwo dla Pana?
www.classiccarmag.net

W spocie Heinekena, przygotowanym w ramach kampanii pod hasłem „Kiedy prowadzisz, nigdy nie pij”, sir Jackie Stewart, trzykrotny mistrz świata Formuły 1, nie sięga po piwo, które oferuje mu kelner. Reklamówka nagrana jest w języku angielskim, polski odbiorca może przeczytać przetłumaczony tekst.
– Może piwo dla Pana? – Nie, dziękuję, wciąż prowadzę, odpowiada sir Stewart.

Duże litery stosowaliśmy w listach i pismach oficjalnych, bo to forma grzecznościowa i odzwierciedlała szacunek dla adresata. Dużą literą zwykliśmy pisać także te wyrazy, które dotyczą osób darzonych przez piszącego szacunkiem, miłością, na przykład Kochani Rodzice, Moja Droga. Tak było do niedawna. Od jakiegoś czasu rodacy darzą miłością i okazują (na piśmie) szacunek komu tylko się da. Co i rusz na różnych paskach w różnych programach telewizyjnych czytam, że Pani Zofia Kowalska uczyniła to czy tamto, a co innego uczynił Pan Paweł Kowalczyk. Często też z adresowanych do mnie mejli mogę dowiedzieć się, że organizowane jest spotkanie z jakąś Panią lub Panem. Ja często jestem tylko panią. Widocznie na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

Zaglądam do Internetu i czytam:

Czy ten Pan i Pani są w sobie zakochani
Czy ta Pani tego Pana chce (fragment tekstu piosenki Anny Wyszkoni)

Firma sprzątająca zatrudni Panią/Pana do sprzątania klatek schodowych.

Pan i Pani House”, czyli pomysłowe, szybkie metamorfozy i inspirujące aranżacje wnętrz. Nowy program TVN.

„Czy Pan/Pani mnie słyszy?”, czyli nowy sposób teleoszustów. Nie daj się nabrać!

No i oczywiście: Pani pozna Pana. Bo może gdyby pani poznała pana, to oboje Państwo poczuliby się dotknięci?

Pan prezydent powiedział

Pan prezydent powiedział
fot. tvn24/x-news

Ogłaszając swoją decyzję o podpisaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, pan prezydent kilka razy mnie zadziwił. Ale nie polityczną wymowę jego wystąpienia mam na myśli.

Cytat pierwszy: Dziwi mnie stawianie nieprzyzwoitej tezy, że ustawy są takie same jak te, które zawetowałem w lipcu.

Teza NIEPRZYZWOITA? W którym miejscu teza o podobieństwie zawetowanych i podpisanych ustaw łamie panujące normy obyczajowe? I czy ktokolwiek dopatrzyłby się w niej cienia wulgaryzmu? Bo nieprzyzwoitość kojarzy się z obscenami. Oczywiście często potocznie mówimy, że coś jest nieprzyzwoite w znaczeniu niewłaściwe, nieodpowiednie, niecenzuralne, karygodne, naganne, ale trudno wystąpienie prezydenta nazwać udziałem w towarzyskiej pogawędce.

Cytat drugi: Zawetowana ustawa o SN zakładała, że wszyscy sędziowie będą musieli odejść z Sądu Najwyższego i tylko ci, których zaakceptuje minister sprawiedliwości, będą mogli w tym sądzie orzekać. Obecnie takiego postanowienia absolutnie nie ma.

A więc czegoś może nie być i absolutnie nie być. Hm…

Cytat trzeci: Co do ustawy o KRS, to z niesmakiem słucham gromkich głosów, wyrażanych przez niektórych przedstawicieli elit, w tym elit sędziowskich, o tym, jaki to straszliwy system zostaje wprowadzony, który będzie powodował naruszenie niezawisłości sędziowskiej.

Panie prezydencie, słuchać z niesmakiem to można plotek…

Cytat czwarty: „Naprawdę uważam, że niezwykle demokratyczne rozwiązania zostają wprowadzone”; „następuje pogłębienie demokratyczności, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości”.

Rozwiązania zatem mogą być demokratyczne i niezwykle demokratyczne. Niezwykle demokratyczne z pewnością są bardziej demokratyczne niż demokratyczne. To ważne rozróżnienie, jeśli chodzi o pogłębienie demokratyczności.

Cytat piąty: „Zostało zapewnione, że nie tylko jedno ugrupowanie wybierze swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa, ale także inne ugrupowania będą miały możliwość wskazania swoich jak gdyby kandydatów”.

Jak to dobrze, że inne ugrupowania będą miały możliwość wskazania jak gdyby kandydatów, bo gdyby wskazały kandydatów, to może powstałby problem?

Od lat marzy mi się, by zawsze móc „odpowiednie rzeczy dać słowo”. Panu prezydentowi wielokrotnie to się nie udało.

„Czołowa twarz” posła Czarneckiego

czołowa twarz
fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Poseł Czarnecki bardzo lubi odwoływać się do twarzy.

Eurodeputowany Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, zapytany o nową rolę byłej premier Beaty Szydło powiedział, że będzie ona „czołową twarzą Prawa i Sprawiedliwości”. Czołowa twarz – ciekawie to brzmi, zwłaszcza gdy dojdzie się do prostego wniosku, że czoło to część twarzy, a i czoło, i twarz to części głowy. Wiem, wiem, czołowy oznacza także główny, przodujący, ale te słowa zwykliśmy do tej pory łączyć na przykład z postacią.

Poseł Czarnecki bardzo lubi odwoływać się do twarzy. Premier Mateusz Morawiecki jest, jego zdaniem, twarzą kwestii gospodarczych, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk – twarzą jednej inicjatywy, brexitu, a poseł Borys Budka ma – w mniemaniu eurodeputowanego – twarzy wiele, jak bożek Świętowit, choć, jak się okazuje, wiele twarzy w przypadku posła Platformy Obywatelskiej oznacza dwie.

„Jak czytałem wywiad posła Budki, to przypomniał mi się bożek Świętowit, który miał wiele twarzy. Widocznie poseł Budka ma również wiele twarzy. Jedną twarz dla Polaków, kiedy mówi, że program 500+ jest OK, a drugą twarz dla Niemców, kiedy mówi, że Polaków nie stać na ten program i że jest on populistyczny. To jest taki Świętowit”.

Pan poseł zabłysnął także stwierdzeniem, że Beata Szydło podczas głosowania w sprawie jej odwołania z funkcji premiera zachowała się bardzo profesjonalnie i pokazała piękną klasę. Pomijam pytanie, na czym polega profesjonalne zachowanie podczas głosowania, z wypowiedzi pana posła wyciągam jedynie prosty wniosek, że można zachowywać się profesjonalnie, bardzo profesjonalnie i najbardziej profesjonalnie. I zastanawiam się, co to jest piękna klasa. Polska frazeologia dziękuje panu posłowi!

Przyjdź do Komfort, kupuj w Selgros

Powiedz państwu, co sprawia, że warto kupować w Selgros.

Tylko w Izoplast najlepsze okna.

Przyjdź do Komfort.

Czyszczenie magazynów w Media Expert.

Po co płacić za prezenty, skoro można je mieć w smartDOM?

Wygłaszane słodkim głosem i okraszone uroczym uśmiechem znanych osób hasła reklamowe atakują nas codziennie. O konieczności reklamowania produktów i firm nikt nie musi mnie przekonywać, bo choć drażni, reklama swoje prawa ma. Konieczność koniecznością, ale dlaczego reklamodawcy traktują reklamobiorcę jak niedorozwiniętego intelektualnie? Pomijam banał opowiadanych historyjek i trywialność wniosków, na przykład takich, że jakość proszku do prania wpływa na rodzinne szczęście. Chyba bardziej irytuje mnie nieodmienianie nazw.  Zapewne jest to skutek założenia, że klient, usłyszawszy nazwę odmienioną, nie będzie wiedział, jak brzmi ona w formie podstawowej (czytaj: nie trafi do sklepu czy zakładu). Rzeczywiście, formy Izoplaście, Komforcie, Selgrosie brzmią tak dziwnie, że nikt nie wpadnie na to, że chodzi o Izoplast, Komfort i Selgros.

Pewnie jest to pokłosie „mody” na nieodmienianie nazwisk, którą wprowadzili urzędnicy. Zaświadczenie dla Wiesław Kowalski, wezwanie do zapłaty dla Teresa Milik i tym podobne kwiatki opanowały urzędowe pisma. Chodziło oczywiście o uniknięcie nieporozumień. Ale, nie wiedzieć czemu, rodacy nieodmienianie nazwisk w pismach oficjalnych uznali za normę. Można czasem to zrozumieć, bo czy ktoś dzisiaj wie, że dyplom przyznany Michałowi Sapieże odbierze Michał Sapieha? Ale tylko czasem.

Także poza urzędniczym obiegiem panuje przekonanie, że niektórych nazwisk się nie odmienia (chodzi o te kończące się –o, -a, -e ) i ktoś taki jak ja, kto dziwi się temu zjawisku, spotyka się z niedowierzaniem i nieufnością. Wiem, że nie jestem jedyna, ale wcale mnie to nie pociesza.

Dlaczego tak chętnie rezygnujemy z odmiany, cechy wyróżniającej nasz język? Pewnie dlatego, że stanowi ona coraz większą trudność. Aby nie zostawać w tyle, zapraszam do czytania moje posty na mój blog.

Plecenie andronów

Wśród wielu rodaków, w tym przedstawicieli tak zwanych elit*, z nieznanych mi powodów panuje przekonanie, że proste mówienie o prostych sprawach jest nie na miejscu.

plecenie andronów
fot. MSZ/M. Jasiulewicz

„Trwa proces kończenia pisania skargi do trybunału w Hadze” – powiedział któregoś dnia minister Witold Waszczykowski. Proces kończenia pisania – jak to brzmi!

Na mundurowych zawsze można liczyć. Podjęto czynności gaśnicze palącego się fosforu – zameldował z powagą do kamery pewien strażak. Strażacy teraz nie niosą pomocy, a angażują się w akcje pomocowe. A dzieci podczas ścieżek edukacyjnych (broń Boże wspomnieć po prostu o edukowaniu) mogą dowiedzieć się, jak rozprzestrzenia się dym w warunkach pożaru.

Pewien dziennikarz Polskiego Radia poinformował społeczeństwo, że prezydent Donald Trump w kontekście testu rakietowego Korei Północnej zastanowi się nad rodzajem odpowiedzi. Co to jest kontekst testu rakietowego i jakie rodzaje może mieć odpowiedź? Oto są pytania.

Nasi politycy nigdy nie zawiodą. Bardzo lubią posiadać, nie zważając na to, że posiadanie w oczywisty sposób łączy się na przykład z posiadłością. Któryś (niestety nie pamiętam kto) stwierdził autorytatywnie, że poseł musi posiadać cechę taką jak kompetencja, a Ryszard Schnepf, były ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych, poinformował słuchaczy, że nasz kraj nie posiada obecnie polityki zagranicznej. Od pewnego samorządowca dowiedziałam się też, że teraz nie wypada podróżować, podróż się realizuje. Nie wypada również po prostu oszczędzać, trzeba generować oszczędności. Rzadko też na tym polu zawodzi rzecznik rządu Rafał Bochenek. To on dokonał odkrycia, że można stwierdzić pewien stan faktyczny, który rzeczywiście istnieje.

Z ostatniej chwili: komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości, uzasadniając zmianę na stanowisku premiera, obwieścił w komunikacie o „pełnym determinacji przeciwdziałaniu ze strony wrogich idei dobrej zmiany zarówno sił wewnętrznych, jak i zewnętrznych”. Ile razy trzeba to przeczytać, żeby zrozumieć?

Lata temu ten rodzaj krasomówstwa nazywano pleceniem andronów. Ale czy ktoś jeszcze wie, co to takiego te androny?

 

*Kiedyś słowem elita określano grupę ludzi wyróżniającą się pozytywnie lub uprzywilejowaną w jakimś środowisku. Politycy uprzywilejowani są na pewno…

Mi się to nie podoba

mi się
fot. Andrzej Lange/Super Express

Nigdy nie pomyślałabym, że prezes Prawa i Sprawiedliwości ulegnie epidemii używania mi zamiast mnie.

„Postać wskrzesiciela państwa polskiego od zawsze była bardzo bliska zarówno mojemu śp. bratu, jak i mi – napisał w liście do uczestników koncertu z okazji urodzin Józefa Piłsudskiego Jarosław Kaczyński. – Uważaliśmy się w jakiejś mierze za kontynuatorów jego myśli”.

Nigdy nie pomyślałabym, że prezes Prawa i Sprawiedliwości, tak często mówiący o patriotyzmie, w który dbałość o język powinna być wpisana, ulegnie epidemii używania mi zamiast mnie. Sprawa jest prosta: mnie jest akcentowane, mi stanowi całość akcentową z poprzedzającym wyrazem. „Mnie się podoba”, ale „Podoba mi się”. Krótka forma mi sama z siebie akcentu zyskać nie może. Na ten temat wypowiedziano się już tyle razy… Aż dziw bierze, że pan prezes nie usłyszał.

Mi się nie podoba, mi się wydaje, mi jest zimno słychać jak Polska długa i szeroka. Wielbicieli mi się złośliwcy pytają, o jakie misie chodzi. Swego czasu ubawił mnie poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Schreiber, który, odpowiadając pewnie na pytanie, co zrobi premier, z powagą stwierdził: „Mi się wydaje, że nie jestem premierem”. Mnie się też wydaje, że pan poseł nie jest premierem.

Generowanie pomysłów

Na potęgę ostatnio generujemy. Generujemy zysk, dochód, patologię społeczną, zjawiska kryzysowe, oszczędności, przychód, wzrost sprzedaży, straty, a nawet problemy. W hołdowaniu językowym modom jesteśmy niezłomni.

Kiedyś generować oznaczało «wytwarzać pewną postać energii lub pewną formę przenoszenia energii». Jako pomniki tamtych czasów istnieją jeszcze generatory. Potem nastał świat komputerów i rozpoczęło się generowanie dokumentów elektronicznych, kodów kreskowych, raportów, analiz czy map. Na skutek wpływu języków angielskiego i niemieckiego zaczęliśmy generować w znaczeniu powodować, powstawać, wytwarzać coś. Firmy dzisiaj generują zyski lub straty, a reklamy koszty. Generowanie stało się modne i pooooszło. A że czasem jest śmiesznie?

Generujemy długi, rekomendacje, wartości ekonomiczne, deficyt budżetowy, potencjał rozwojowy i dobre wyniki, a także fake newsy. Pewien zespół biologów ogłosił, że rośliny generują dźwięki, a inni badacze zastanawiali się, „czy wskazówki wzrokowe są w stanie powodować świąd, a co za tym idzie – generować drapanie”. Dziennikarze informują, że sytuacja w Arabii Saudyjskiej generuje podwyżki ropy, a ktoś, krytykując media, stwierdził, że generują one i nagłaśniają konflikty. Któryś ministerialny urzędnik ogłosił z powagą, że muzea, domy kultury i ośrodki zdrowia nie generują zbyt wielkiej wartości dodanej, zatroskany przedstawiciel spółdzielni mieszkaniowej – że złe użytkowanie mieszkań generuje awarie, a kolejarze alarmują, że prace torowe mogą generować niebezpieczne zdarzenia. W gazetach czytam, że Polska to kraj zmiennej pogody, co generuje problemy, a dzięki reklamie pewnej gry komputerowej dowiedziałam się, że można generować wiarę i osiągnąć religijne zwycięstwo.

fot. Radek Pietruszka/PAP

Choroba generowania nie omija również osób na świeczniku. Wicepremier Mateusz Morawiecki twierdzi, że spóźniony import usług nie powinien generować zaległości w VAT oraz że inwestycje w infrastrukturę powinny generować PKB, a nie głównie koszty. Reżyser Patryk Vega – że kino nie jest w stanie generować złych zachowań, od Piotra Osęki, historyka i publicysty, dowiedziałam się, że stosowane w Wiadomościach TVP zabiegi techniczne „mają ustawiać widza i generować jego niechęć, pogardę czy nienawiść wobec polityków przeciwnych PiS-owi”. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak po ulicznych zamieszkach stwierdził, że policja nie reagowała od razu, ponieważ sytuacja mogła generować większe konflikty.

Pewien znajomy budowlaniec ostatnio stwierdził, że podczas prac remontowych generuje śmieci w kartonie. A ja podjęłam postanowienie: muszę wygenerować większy ruch na swojej stronie internetowej. Przecież aktywność generuje aktywność. Tylko w jaki sposób wygenerować pomysły?

Mundurowi mówią

policjanci
fot. istok/onet.pl

Wspaniali przedstawiciele służb mundurowych w sposób wart szczególnej uwagi opanowali sztukę oratorską.

Słuchanie policjantów to prawdziwa przyjemność. Często mają oni do czynienia ze „zdarzeniem, które ma charakter nieumyślny”, a zatem „z racji na charakter sprawy niezbędne jest podjęcie czynności”, co „przy braku dysponowania jakimikolwiek dowodami” jest szczególnie trudne. Często „domniemują”, jaki był przebieg wydarzeń, ale przede wszystkim „trzymają się faktów, jakie miały miejsce”. Najważniejsze jest, by „sfokusować się na pełnionych obowiązkach”. Tak czynią też strażacy, którzy stwierdziwszy, że „pożar znajdujący się na korytarzu emituje gazy pożarowe, które zatruły osoby znajdujące się w pomieszczeniu obok”, ruszają do akcji.

Policjanci pomagają dowieźć chorego do szpitala, zwłaszcza gdy do najbliższej placówki jest „15 kilometrów drogi”, a także „ustalają” i zatrzymują przestępców, którzy następnie „słyszą zarzut”. Zarzut słyszą na przykład fałszerze pieniędzy, u których odkryto banknoty „noszące znamiona banknotów fałszywych”. Stróże prawa często mają do czynienia z oszustami „przedstawiającymi się za funkcjonariusza” i „w wyniku realizacji sprawy” zostają zatrzymani. Na tym rola mundurowych się kończy, bo „dalszym losem przestępców zajmie się sąd”.

W interwencjach „w związku z wichurami” oraz w działaniach „związanych z usuwaniem skutków tego niekorzystnego zjawiska atmosferycznego” bierze udział wielu policjantów. Jeden z nich pomógł pewnej poszkodowanej kobiecie, która wzywała pomocy, lecz „jej działania były bezskuteczne”.

Niektórzy funkcjonariusze są pracownikami „wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu komendy”, inni na drogach „kierując ruchem, udrożniają przejazd”, jeszcze inni podejmują działania wobec osób, które „wykazują się agresją”. Bardzo ważne jest to, że interwencje są „stanowcze i realizowane w sposób kompetentny”. Obywatele, którym zwrócono ukradziony przedmiot, są „szczęśliwi za odzyskanie swojej własności” i z radością przyjmują apele „o rozsądek i wyobraźnię”. Najważniejsze, że policjanci „stają na wysokości zadania w swoim fachu”, a wypełnianie obowiązków służbowych przysparza im satysfakcji, bo „praca w policji nie jest łatwa, ale z pewnością szlachetna”.