Muszka Smokingowa Prezydenta Dudy

Jednym z przedmiotów licytowanych podczas 26. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy była muszka smokingowa głowy państwa, dumnie nazwana Muszką Smokingową Prezydenta Andrzeja Dudy.

muszka smokingowa
źródło: amjphotography.pl

Umiłowanie przez rodaków dużych liter przekracza wszelkie bariery zdrowego rozsądku. Zasadę pisowni, wedle której zdecydowaną większość wyrazów w języku polskim powinniśmy zapisywać małą literą, współbracia uznali za zgrzybiałą i anachroniczną i gdzie tylko się da puszczają wodze fantazji. W sklepach kupujemy Cukier Biały, Kawę Zbożową, Prawdziwy Chleb i wiele innych Artykułów Pierwszej (i Nie Pierwszej) Potrzeby, możemy także wykupić Ferie Zimowe w Promocji, dzięki różnym portalom dowiadujemy się, jak zapewnić sobie Zdrowie w Praktyce lub jak powinna zachowywać się Panna Młoda w Dniu Ślubu. Kupujemy Najlepsze Tonery w Polsce, możemy Wycenić i Zamówić Taniej Długopisy Reklamowe, a w wolnej chwili poczytać „Przygody Pana Kleksa” lub „W Pustyni i w Puszczy”. Niektórzy zaglądają do Słowników Polsko-Angielskich lub Polsko-Francuskich, przesyłamy sobie Najlepsze Życzenia, pewne Firmy Zapewniają Bezpieczeństwo i Zaufanie… Ręce opadają.

Makaron Cztero Jajeczny i „Sztuka Kochania”

Urzędniczo-dziennikarskie poletko również porasta nowinkami. Posłowie obradują w Sejmie, Senatorzy w Senacie, ministrowie stali się Ministrami, w ulicznych burdach interweniuje Policja, a w placówkach dyplomatycznych pracują Ambasadorowie. Zawieramy także Umowy, według których jesteśmy Stronami lub czegoś Uczestnikami, a w sklepach jesteśmy Klientami. Konkursy rozstrzyga Profesjonalne Jury (do niedawna jury składało się z założenia z profesjonalistów, teraz profesjonalizm to rzadkość, a więc jego obecność należy podkreślić), korporacjami i restauracjami zarządzają Menedżerowie, a sprawami pracowników zajmują się Specjaliści DS Zasobów Ludzkich.

Przypływ uczuć patriotycznych w narodzie też ma swoje przełożenie na pisownię: biało-czerwona jest Polską Flagą, hymn stał się Naszym Hymnem Narodowym, a w licznych pisemnych wypowiedziach przywoływane jest Polskie Godło. Długie lata sądziłam, że jestem po prostu Polką, teraz dowiaduję się, że przynależę do Narodu Polskiego, a o moje prawa obywatelskie dba Państwo Polskie. Tromtadracja, tak mnie i wielu innym niemiła, święci triumfy. A Gombrowicz w grobie się przewraca.

Ekskluzywne badanie

ekskluzywne badanie
źródło: tvn24.pl

Słowo ekskluzywny robi oszałamiającą karierę.

Znany psycholog społeczny, nauczyciel akademicki i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, Janusz Czapiński, w telewizyjnym wywiadzie powołał się na wyniki ekskluzywnego badania. Zamarłam. Nie pierwszy raz słyszę z profesorskich ust słowa, które wywołują u mnie nerwowy tik. Na przykład profesor Tomasz Nałęcz swego czasu informował społeczeństwo, że w trakcie rozmowy przewodniczącego Rady Europejskiej i prezydenta Andrzeja Dudy, gdyby do niej doszło, „Donald Tusk mógłby skonsumować swoją pozycję”.

Dlaczego Donald Tusk miałby konsumować, a nie wykorzystywać swoją pozycję? Moda na wprowadzanie do naszego języka angielskich znaczeń podobnie brzmiących słów kwitnie. Nie tylko profesor Nałęcz polubił inne od dotychczasowego znaczenie słowa konsumpcja. Dziennikarze i politycy wręcz prześcigają się w ustalaniu, co można skonsumować. Otóż, jak się okazuje, wiele: nastroje społeczne, nowele ustawy, władzę sądowniczą, poprawki do ustaw, a także przeróżne treści. Angielskie to consume można tłumaczyć na wiele sposobów, co rodacy ochoczo wykorzystują, tworząc przedziwne komunikaty.

Ochoczo także rekomendują, a nie zalecają. Rodzime rekomendować, czyli ‘wydawać o kimś pozytywną opinię, zachęcać kogoś do skorzystania z jakiejś rzeczy lub usług jakiejś osoby’ zlało się z to recommend, czyli polecać, zalecać. A ostatnimi czasy wiele zaleceń, nazywanych coraz częściej rekomendacjami, wydała polskiemu rządowi Unia Europejska.

Z pewnością badania przeprowadzane pod egidą profesora Czapińskiego nie są ani rzadkie, ani przeznaczone dla wąskiej grupy osób, ani eleganckie lub luksusowe. Nie są także wyłączne, jako że angielski przymiotnik exclusive ma również takie znaczenie. Od jakiegoś czasu tabloidy donoszą o ‘ekskluzywnych wywiadach’ i ‘ekskluzywnych kontraktach’. Piszący tam dziennikarze ‘wywiad na wyłączność’ lub ‘kontrakt na wyłączność’ uznali za zbyt swojski, a może nawet zgrzebny, i postanowili, idąc z duchem czasu, uwspółcześnić te wyrażenia.

Słowo ekskluzywny robi oszałamiającą karierę. Ekskluzywne bywają promocje, linie perfum, samochody, sklepy, bielizna, buty, zdjęcia, smartfony, żele pod prysznic, koncerty, premiery, a nawet sejfy, płoty, remonty, odzież robocza  i… domy pogrzebowe. Słowniki synonimów podają różne współczesne odpowiedniki tego przymiotnika: wyrafinowany, elitarny, wyjątkowy, komfortowy, doborowy, luksusowy, pełen przepychu, uprzywilejowany, wykwintny. Co miał na myśli profesor Czapiński, nazywając badanie ekskluzywnym? Nie udało mi się rozwiązać tej zagadki.

Utwórz order, zatwierdź order

Chyba wszyscy powinniśmy obowiązkowo zdać egzamin z angielskiego. Bez znajomości  tego języka coraz trudniej w Polsce funkcjonować.

orderW nowej telewizyjnej reklamie Powszechnej Kasy Oszczędności Banku Polskiego, czyli PKO BP, uśmiechnięty przedsiębiorca, klient tego banku, dokonuje przelewu, korzystając z konta internetowego. Na stronie banku klika polecenie „Utwórz nowy order”, a następnie tenże order zatwierdza i zadowolony udaje się do dalszej pracy. Interes kwitnie.

Przypuszczam, że zarząd banku zakłada, że bankowy interes też będzie kwitł, gdy zamiast zużytego polskiego słowa zlecenie użyje się świeżego angielskiego order. Na swojej stronie internetowej przedstawiciele banku wyrażają troskę o klientów niesłyszących, proponując im pomoc tłumacza języka migowego (o, przepraszam, rozpędziłam się, trzymając się starych i wysłużonych nawyków – chodzi oczywiście o Tłumacza Migowego, jakżeby inaczej). Szkoda, że nie proponuje również usług Tłumacza Języka Angielskiego. Współpraca z nim przydałaby się wielu klientom tego banku.

Powszechna Kasa Oszczędności z dumą podkreśla, że jest bankiem z polskim kapitałem. Działające przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Narodowe Centrum Kultury od kilku lat prowadzi kampanię „Ojczysty – dodaj do ulubionych”, aktualnie wspartą programem dotacyjnym pod tą samą nazwą, rząd przeprowadził głośną akcję repolonizacji banków (świat idzie z postępem: kiedyś repolonizowano wynarodowioną ludność, teraz za wynarodowione uznano banki), ale marketingowcy PKO BP postanowili nie przejmować się patriotycznym nakazem. Uważam, że należy im się order. Order Bezmyślności.

Generalnie życie jest trudne

Wytrwale poddajemy się kolejnym językowym modom.

Mody z czasem się zmieniają. Kiedyś ich głównym źródłem były wypowiedzi spikerów telewizyjnych i prowadzących programy informacyjne, dziś prym wiodą zapraszani do telewizji politycy i eksperci. Co z tego, że słuchanie oratorskich popisów wielu z nich powoduje u wrażliwców ból brzucha, skoro ciągle u ludzi umiarkowanie wykształconych panuje przekonanie, że słowa padające z telewizyjnego okienka są słowami elity i używając ich, w jakiś magiczny sposób dostają się na salony. Tyle że słowem elita przestaliśmy nazywać wyróżniającą się pozytywnie w jakimś środowisku grupę ludzi…

Zapożyczone od Lecha Wałęsy w tym temacie weszło do języka i przestało śmieszyć, tylko i wyłącznie nie denerwuje, gadające telewizyjne głowy wiedzą na dzień dzisiejszy coś, co de facto nie budzi ich zdziwieniabardzo często wątpią w sens tego, co mówią przez jakby i jak gdyby wtykane co rusz w wypowiedź, choć wygląda na to, że nie zdają sobie z tego sprawy. Bardzo też lubią generalizować.

Moda na generalnie zyskała wielu zwolenników. Ogólnie, powszechnie, całkowicie, zasadniczo, w zupełności, zupełnie zostały odesłane do lamusa, królowanie rozpoczęło generalnie. Występujący w telewizyjnych studiach politycy i eksperci generalnie mają rację, tworzą generalnie trafne koncepcje lub generalnie zgadzają się z przedmówcą. Czasami też generalnie są czymś znużeni. Oczywiście telewizyjny lud to „kupuje” i tworzy własne warianty:

  1. Pewien pan generalnie nie jest w stanie przyjąć jakiegoś stanowiska.
  2. Właścicielka pewnego baru stwierdza, że konsumpcja generalnie spada.
  3. Ktoś inny generalnie ma swoje zasady.
  4. A jeszcze ktoś inny generalnie mówiąc z czymś się nie spotkał.

Są też tacy, którzy generalnie nadużywają alkoholu. A mnie generalnie coraz trudniej tego słuchać.

generalnie
fot. Justin Lane/PAP/EPA

Ps. Swój wkład w utrwalenie mody na generalnie zaznaczył właśnie prezydent Andrzej Duda, który na konferencji prasowej po wystąpieniu w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku stwierdził, że „chciałby generalnie, żeby ONZ zwiększyła swoją aktywność w przestrzeni bezpieczeństwa światowego”.

 

Caritas jest kobietą

Przy okazji 26. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odżyły dyskusje o wyższości WOŚP nad Caritas lub Caritas nad WOŚP. 

CaritasDziennikarze piszą o złym Owsiaku i dobrym Caritasie (albo odwrotnie), o księżach z Caritasu, pracownikach Caritasu, braku raportów Caritasu, rodzinach, które zamieszkały w Caritasie, o skuteczności Caritasu, zastanawiają się, jak wygląda sytuacja w Caritasie. Mnie wszystko boli, gdy widzę lub słyszę męskie końcówki w odmianie nazwy tej zasłużonej organizacji. Sama Caritas Polska nigdy tego nie robi. W jej komunikatach caritas (to łacińskie słowo rodzaju żeńskiego oznacza m.in. ‚uszanowanie, szacunek, miłość, miłosierdzie’) zawsze jest kobietą.

Podobnie cierpiałam, gdy swego czasu działała w Polsce prawicowa partia polityczna Libertas. Czytałam i słyszałam o działaniach Libertasu, o kłopotach z rejestracją Libertasu, docierały do mnie wieści o tym, co w Libertasie się dzieje, krytykowano rzekome promowanie Libertasu w TVP. Libertas po łacinie oznacza ‚wolność, wolnomyślność, nieskrępowane życie’ i również jest rodzaju żeńskiego. I choć językoznawcy uznają odmienianie caritas i libertas według męskiego wzorca (jak hałas, szałas, głuptas), buntuję się. Ja ciągle będę pisać i mówić ta Caritas, o tej Caritas i nie obdarzę sympatią tych, którzy zapiszą się do Libertasu, a nie do Libertas. Nie wybiorę się też do Wenusa, planetarium w Zielonej Górze, choć czynią tak niektórzy mieszkańcy tego miasta. Kupię bilet do Wenus. Ryzykuję, że zostanę uznana za dziwaczkę, ale trudno. Łacina jest mi bliska i odrywanie słów od korzeni, tak ostatnio popularne, trudno mi zaakceptować.

A zarówno Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jak i Caritas pomagają ludziom i ustawianie tych organizacji po dwóch stronach barykady nie ma sensu.

O nowom, niepodległom i silnom

Prezes Jarosław Kaczyński podczas dziewięćdziesiątej trzeciej uroczystości smoleńskiej pod pałacem prezydenckim powiedział:

prezes Jarosław Kaczyński
fot. PAP/Marcin Obara

„Idziemy drogom naprawy Rzeczypospolitej. I te nasze marsze, to wszystko, co przez te już prawie osiem lat czynimy, to nic innego, jak wpisywanie się w drogę, tworzenie jej bardzo ważnej części. […] Ufajcie, że idziemy drogą w tym samym kierunku, że ten kierunek nie ulegnie najmniejszej zmianie, że dojdziemy do celu, że będziemy mieli nowom, prawdziwie nowom, prawdziwie niepodległom, prawdziwie godnom, prawdziwie silnom Polskę. Przed nami jeszcze trzy takie marsze. One przejdą do polskiej historii, przejdą i będom zapisane złotymi zgłoskami”.

Dlaczego prezes Prawa i Sprawiedliwości tak bardzo nie lubi na końcu wyrazu i masakruje wymową tę nosówkę? Niechęć do przeradza się w sympatię do tejże wtedy (choć nie jest w tym konsekwentny), gdy należy wymówić końcowe -ę: zamiast wpisywać się w tę drogę, pan prezes woli wpisywać się w tą drogę. Może działa sentyment do słynnego „Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą!” Aleksandra Kwaśniewskiego? Niezbadane są sympatie i antypatie prezesa partii rządzącej, nie tylko „w temacie” samogłosek nosowych. Ja jednak wolałabym, żeby walkę prowadził on o nową, niepodległą, godną i silną Polskę. A gdy ta już nastanie, trwające osiem lat marsze Krakowskim Przedmieściem każdego dziesiątego dnia miesiąca z pewnością będą zapisane złotymi zgłoskami w polskiej historii.

„Jakby” i „tak?” wiecznie żywe

Jesteśmy jakby apolityczni, tak? – powiedział jeden z lekarzy rezydentów po zakończonych fiaskiem rozmowach z (byłym) ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem.

jakby
fot. PAP/Paweł Supernak

Ucieszyłam się, ponieważ znowu, po dłuższej przerwie, znalazłam się w Jakbylandii. Moda na jakby, stawiane gdzie się da, zdaje się przemijać i bardzo zaczęło mi jej brakować. Ostatnio moją wiarę w trwałość obecności jakby w wypowiedziach rodaków podtrzymał prezydent Duda, który zapewnił społeczeństwo, że nie tylko jedno ugrupowanie wybierze swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa, ale także inne ugrupowania będą miały możliwość wskazania swoich jak gdyby kandydatów”. Wcześniej prym wiedli profesor Paweł Śpiewak i Mariusz Janicki z „Polityki”, ale może przeczytali mój post, a może ktoś inny uświadomił obu panom, że jakby nie wypada co chwila wątpić w jakby sens tego, co się mówi.

W Jakbylandii

Wydawać by się mogło, że powoli obumiera także moda na takanie. Ta irytująca maniera kończenia zdania partykułą tak? zdominowała wypowiedzi rodaków jakiś czas temu i skutecznie wyprowadzała mnie i wielu innych z równowagi. Już, już sądziłam, że moda przemija, ale wspomniany wcześniej młody lekarz boleśnie przekonał mnie, że jest wieczna.

Tak?anie

Opcja kurczaka i pozycjonowanie

Dzięki ostatniej reklamie KFC dowiedziałam się, że te restauracje oferują pięć opcji kurczaka.

opcja, KFCOpcja mieszka sobie w polszczyźnie od dawna. Jej znaczenie zmienia się z upływem czasu, ostatnio dominuje – pod wpływem angielszczyzny i komputerowego życia – opcja jako ‘wybór jednej z możliwości’. Swojską możliwość przestaliśmy lubić, nie lubimy też ewentualności, możności, okazji, sposobności, wariantu, wolimy ‘mieć opcję’, a żeby było śmieszniej (optio po łacinie znaczy wybór), miewamy też ‘opcje do wyboru’. Istnieje opcja sprzedaży i opcja prezydencka, opcja proeuropejska i prorosyjska, możemy wynająć mieszkanie z opcją kupna, zamiast siedzieć w domu wybieramy opcję kino, mamy też słynną „zakamuflowaną opcję niemiecką”, a bywa, że nie mamy żadnej opcji i wtedy sytuacja jest trudna. Dzięki ostatniej reklamie KFC dowiedziałam się, że te restauracje oferują pięć opcji kurczaka. Kurczę, wołałabym jednak mieć pięć potraw do wyboru!

Przestaliśmy także wybierać, opowiadać się za czymś, preferować coś, a zaczęliśmy optować. Trudno, język się zmienia i żadne lamenty dinozaurów nie pomogą.

Ostatnio też często pozycjonujemy (się). I nie mam na myśli ustawiania pozycji strony internetowej w wynikach wyszukiwania. W różnych poradnikach możemy przeczytać, jak pozycjonować się na rynku pracy oraz podkreślić swoją wartość podczas procesu rekrutacyjnego, z gazet płyną informacje o pozycjonowaniu się partii opozycyjnych wobec rządu. To jest jasne, bo angielski czasownik to position, a to on jest sprawcą naszego, skądinąd zgrabnego, pozycjonowania, znaczy ‘ustawiać w określonym miejscu lub w określonej pozycji’. Ale rodacy, co mnie coraz mniej dziwi, nie lubią, gdy się ich ogranicza. Znana kabareciarka Katarzyna Pakosińska (Czy ktoś już wymyślił słowo kabareciarka? Chyba jestem pierwsza!) w radiowym wywiadzie poinformowała słuchaczy, że – zastanawiając się nad wyborem zawodu – początkowo „pozycjonowała się na krytyka teatralnego”. I dobrze, że z tego pozycjonowania nic nie wyszło, bo to dzięki pani Katarzynie kochamy internety.

Meghan Markle i ożenek

Sporo ostatnio mówi się o narzeczonej księcia Harry`ego, członka brytyjskiej rodziny królewskiej.

ożenek
instagram.com/wp.pl

Plotkarska prasa z zapałem wyciąga na światło dzienne informacje o byłym mężu, rodzinnych relacjach i karierze filmowej Amerykanki, pokazywane są jej zdjęcia w bikini i bez, rozpisuje się o jej złych nawykach: obgryzaniu paznokci i przeklinaniu. Dziennikarze kolorowych pism zastanawiają się, czy narzeczona księcia Harry`ego „podoła etykiecie”, informują również o niezwykłych dokonaniach księcia, jako że dla przyszłej żony zrezygnował on z polowań i rzuca palenie. Zachodzą też w głowę, czy panna Markle przeszła operacje plastyczne, a także, czy uroczystość zaślubin zaszczyci swoją obecnością królowa Elżbieta II, ponieważ panna młoda po raz drugi „stanie przed ślubnym kobiercem”.

Mnie wiadomości o obgryzaniu paznokci, próbach podołania etykiecie i braniu ślubu przed kobiercem nie zmartwiły, gorzej zniosłam informację dziennikarza poważnej stacji telewizyjnej, który obwieścił, że „Meghan Markle wżeni się w rodzinę królewską”. Bo po pierwsze: panna Markle może co najwyżej WMĘŻYĆ się w brytyjską rodzinę królewską, a po drugie: wżenić się oznacza ‚żeniąc się, wejść do jakiejś rodziny, stać się współwłaścicielem jakiegoś majątku, przedsiębiorstwa itp.’ i źle się kojarzy.

Coraz bardziej powszechne jest nazywanie żenieniem się lub ożenkiem zawarcie małżeństwa zarówno przez mężczyznę (który bierze sobie żonę), jak i przez kobietę (która przecież żony sobie nie bierze, raczej męża). Dlaczego tak trudno nam połączyć żonę z ożenkiem? Czemu ożenek, żona, (o)żenić się, żonaty, żeniaczka – rodzina wyrazów „związana” z mężczyzną od tegoż mężczyzny się oderwała? Czyżby jakąś winę ponosił przegłos polski, którego skutkiem jest między innymi oboczność samogłosek e : o?

Wygląda na to, że zostać żoną i pojąć za żonę zlały się w jedno. Ale czemu tak wielu z nas to nie przeszkadza?