„Pochylić się” brzmi dumnie

Posłowie, i to nie tylko obecnej kadencji, a także członkowie rządów: obecnego i poprzednich, urzędnicy wszystkich szczebli, dziennikarze, osoby publiczne i tak zwani zwykli ludzie bardzo lubią pochylać się.

Posłowie pochylają się nad ustawami i konsekwencjami ustaw, nad sytuacjami, problemami i zagadnieniami, a także nad okolicznościami i kontekstami. Wielu gorąco nawoływało, by pochylić się nad losem imigrantów.

Prezydent Andrzej Duda w trakcie kampanii wyborczej mówił, że państwo polskie powinno bardziej pochylić się nad rodzinami, teraz głosi, że warto pochylić się nad nową konstytucją.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik twierdzi, że warto pochylić się nad prawem o stowarzyszeniach i rozważyć zmianę przepisu, który mówi o możliwości delegalizacji niektórych stowarzyszeń.

Przedstawiciele opozycji parlamentarnej apelowali, by minister Zbigniew Ziobro i prezes Kaczyński  ponownie pochylili się nad zmianami w Sądzie Najwyższym.

Jerzego Owsiaka dwa finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poświęcone pediatrii zmobilizowały do tego, „by praktycznie pochylić się nad tematem” braku łóżek dla rodziców na szpitalnych oddziałach dziecięcych.

Organizacje humanitarne pochylają się nad losem ubogich i bólem człowieka, nad bezdomnymi oraz nad znaczeniem słowa braterstwo, a pewne stowarzyszenia – nad zachowaniami dyskryminacyjnymi jako problemem systemowym i mechanizmem wykluczenia całych grup społecznych.

Zastanawiający się nad sensem życia proponują, by pochylić się nad codziennością, nad jej bogactwem, złożonością i kolorytem oraz nad odwiecznym dylematem: serce czy rozum?

Historycy pochylają się nad fenomenem nowożytnego państwa polskiego na tle powszechnym, a poloniści nad poezją Herberta.

Troszczący się o przyrodę pochylają się nad stanem polskiego morza oraz nad losem naszych skrzydlatych przyjaciół.

Pewien sołtys twierdzi, że trzeba pochylić się nad sprawą niedrożnych rowów melioracyjnych, a radni jednego z polskich miast proponują, by pochylić się nad tymże miastem jako pojęciem i konkretnym bytem w przestrzeni oraz nad pomysłem utworzenia miejskiej wypożyczalni rowerów i uchwałą o darmowej komunikacji dla dzieci.

Agencja Rolna i Restrukturyzacji Rolnictwa apeluje, by rolnicy pochyli się nad pewnymi dokumentami.

Inwestorzy pochylają się nad problemem, nad którymi akcjami warto pochylić się w pierwszej kolejności, a architekci wnętrz zastanawiają się, jak umiejętnie pochylić się nad przestrzenią dziecięcą.

Podczas pewnej konferencji pochylano się nad zagadnieniami męskiej płodności w kontekście zdrowia rodziny i społeczeństwa.

Nad losem dań niedojadanych w restauracjach pochyliła się swego czasu sieć hurtowni spożywczych Makro Cash and Carry, której klientami są w dużej mierze kucharze i właściciele lokali gastronomicznych.

Zoolodzy postanowili pochylić się nad nietypowym zagadnieniem. Mianowicie: po co pandzie łaty?

Niektórzy pochylają się nawet nad andrzejkową wróżbą i kolędą.

A gdyby tak wszyscy wyżej wymienieni i niewymienieni przestali się pochylać, a zaczęli interesować się, zastanawiać, rozważać, angażować w coś, rozpatrywać, zajmować się, analizować, badać, kalkulować, omawiać? Ale to chyba zbyt trudne.

Tabletki, kapsułki i kompresy

Ciekawych rzeczy można dowiedzieć się ze spotów reklamowych leków, wyrobów medycznych i suplementów diet. Głównym ich celem  jest informowanie o tych specyfikach oraz zachęcanie do ich stosowania, a co za tym idzie – kupowania. Efektem ubocznym jest pobudzanie odbiorców do śmiechu.

tabletki, kapsułki
źródło: https://mediweb.hnonline.sk

Branża farmaceutyczna jest najbardziej reklamowaną branżą w Polsce. Przy spotach reklamowych pracują sztaby ludzi, jak wieść gminna niesie – sowicie opłacanych, nic więc dziwnego, że ludzie ci dwoją się i troją. Wiele wysiłku wkładają w to, by podbić  walory farmaceutyku, uwznioślić jego działanie, a przede wszystkim – udziwnić.

Kobiety w pewnym wieku dowiadują się dzięki reklamom, że w ich życiu pojawia się menopauza. Pojawienie się menopauzy to niezwykłe wydarzenie, ale przemysł farmaceutyczny jest gotowy na takie przypadki. Nieproszonemu gościowi należy podać odpowiednie tabletki i skutek wizyty z pewnością będzie łatwiejszy do zniesienia. A skoro o tabletkach mowa: z pewnością większość tych, którzy stosują zaordynowaną przez lekarza terapię będzie zdziwiona odkryciem, że przyjmuje leki w wygodnej formie tabletek. Przyjmujący farmaceutyki w płynie są w znacznie gorszej sytuacji.

Głównym zajęciem tabletek jest skoncentrowanie na działaniu. Niektóre tak bardzo się koncentrują, że dobrze wchłaniają się bez połykania. Nieskoncentrowane na działaniu i wchłaniające się wskutek połykania wyprodukowała zapewne konkurencyjna firma i do niczego się nie nadają. Wysoką wchłanialność zapewniają także niektóre kapsułki – to takie, które mają zaawansowaną technologię.

Krew zmroziła mi informacja, że niektóre tabletki mają rdzeń. Uspokoiłam się, gdy dowiedziałam się, że rekordowo szybko się rozkłada. Ale co należy zrobić z otoczką rdzenia: wypluć czy połknąć? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Dręczy mnie także inne pytanie: co mają począć ci, u których nie funkcjonuje odporność. Bo zachwalane są tylko specyfiki, które wspierają funkcjonowanie odporności.

Od rewelacji, których pełno w reklamach farmaceutyków, może rozboleć głowa. Trzeba wtedy sięgnąć po kompres nowej generacji – natychmiast zaaplikuje zimno.

 

„Chlebodawca” premiera Morawieckiego

Szef rządu, premier Mateusz Morawiecki, w Ogólnopolskim Dniu Sołtysa złożył gospodarską wizytę w Przysusze.

chlebodawca
źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Na tle wyświetlanych na ekranie sielskich obrazków wzruszeni przedstawiciele stanu sołtysiego, wyrażając opinię pobratymców zgromadzonych w liczbie tysiąca w małym mieście koło Radomia w województwie małopolskim, dziękowali rządowi za dobrą politykę, a sam premier wygłosił takie oto słowa:

„Kłaniam się Wam nisko jako polskim chlebodawcom i tym, którzy dbają o rozwój polskiej wsi i poprzez to o rozwój całej Polski”.

Dawno, dawno temu chlebodawcą nazywano tego, co daje wyżywienie, utrzymanie, ale dla współczesnego przeciętnego chleba zjadacza to znaczenie jest już odległe. Dziś chlebodawca to ten, co daje pracę. Praca oczywiście bezpośrednio prowadzi do chleba jako podstawowej jednostki wyżywienia pracobiorcy, ale ten, mało zorientowany w historii języka, mógłby poczuć się skonfundowany takim  prostym przełożeniem. Powody konfuzji byłyby uzasadnione, wszak pan premier ostatnimi czasy wielokrotnie, a i w samej Przysusze, udowodnił, że język ojczysty nie jest jego miłością, nie wszyscy więc są pewni, że użycie słowa chlebodawca w niegdysiejszym znaczeniu było zamierzone.

Premier Morawiecki w dalszej części wystąpienia zapewniał słuchaczy, że dla rządu „jest Polska od A do Z, od akceptacji do zwycięstwa dla wszystkich gmin, dla wszystkich powiatów” oraz że „jeżeli zapomnimy o polskiej wsi to niech uschnie nasza prawica”. Krytykując poprzedników, powiedział między innymi: „Pierwsze 15 lat zwłaszcza po rozpoczęciu zmian do roku 2004, do przystąpienia do Unii Europejskiej wieś miała praktycznie cały czas pod górkę”. Jakże piękne to słowa! Wieś praktycznie mająca pod górkę jest urzekająca. Lud pracujący wsi (czyli suweren obszarów wiejskich) powinien docenić pana premiera za to, że stara się mówić językiem prostych obywateli. A ja złośliwie zapytam: czy rzeczona wieś teoretycznie też miała pod górkę, czy tylko praktycznie?

Trzeba przyznać, że premierostwo to ciężki kawałek chleba.

 

*Cytaty, z zachowaną pisownią, za www.premier.gov.pl

Demokracja, dewastacja i inne de-

 

Od czasu, gdy władzę objęło Prawo i Sprawiedliwość, wzrosło zapotrzebowanie na używanie słów zaczynających się na de-.

demokracja
fot. Rafał Zambrzycki/www.sejm.gov.pl

Zaczęło się od demokracji. Słowo to było na ustach polityków wszystkich partii, choć z wymiany zdań wynikało jasno, że kryje się za nim jedno z najbardziej wieloznacznych pojęć. Demokracja stała się słowem-kluczem nieustających sporów – by łagodnie określić to, co działo się w sejmie i poza nim – i jednym z najczęściej w nich przywoływanych.

Potem nastąpił wysyp: delikt (konstytucyjny), demontaż (państwa prawa), destrukcja, dewastacja, destabilizacja, dezorganizacja. Oczywiście, w zależności od punktu widzenia (i przynależności partyjnej) opinie bywały różne: to, co dla jednych było deliktem, dla drugich było korzystaniem z prerogatyw; to, co dla poniektórych było demontażem państwa prawnego, dla innych było próbą zakwestionowania wyniku demokratycznych wyborów z października 2015 roku. Także destrukcja, dewastacja i destabilizacja okazały się pojęciami wieloznacznymi. Przedstawiciele partii rządzącej o dążenie do destrukcji państwa, jego dewastację i destabilizację oraz dezorganizację życia publicznego oskarżali demonstrujących na ulicach członków KOD i Obywateli RP, ci zaś mieli całkowicie odmienne zdanie. Niektórzy uczestnicy politycznych debat popadali w desperację, próbując przekonać do swoich racji.

Niemal w tym samym czasie królowanie rozpoczęły kolejne słowa-klucze: dekomunizacja i dezubekizacja, podobnie jak wyżej wymienione wywołujące ogromne emocje. O ile oznaczone nimi pojęcia bywały tak samo rozumiane po obu stronach politycznej barykady, o tyle postępujące ich śladem czyny już nie.

Gorące dyskusje wywoływały także decentralizacja i dekoncentracja (mediów). I znów wyraźnie zaznaczyły się różnice w rozumieniu kryjących się za tymi słowami pojęć. Dla decydentów i ich zwolenników oznaczały one dekoncentrację obcego kapitału na polskim rynku medialnym, dla ich przeciwników było to ograniczanie wolności słowa.

Ostatnie dni przyniosły wzrost użycia kolejnego słowa na de-: degradacja. Natychmiast pojawił się także zamiennik: degeneralizacja. Chodzi oczywiście o uchwaloną właśnie przez sejm tak zwaną ustawę degradacyjną. Na mocy tej ustawy osoby, które będąc w organach bezpieczeństwa państwa, działały na rzecz podtrzymywania reżimu komunistycznego oraz na szkodę państwa polskiego, zostaną pozbawione stopni oficerskich i podoficerskich. Złośliwcy pytają, kiedy kolej na karierę następnego słowa: dezorderyzacja.

A teraz posłużę się dedukcją: przypuszczam, że rodacy, porównując stan swoich kont bankowych z ministerialnymi po informacjach o wysokich nagrodach dla ministrów, wiceministrów i pracowników kancelarii prezydenta, często będą używać słowa debet.