Konstytucja – brzydkie słowo na „k”

Stała się rzecz niesłychana: najstarsze i najbardziej popularne polskie przekleństwo i jednocześnie wulgarne słowo określające kobietę zyskało silną konkurencję. Słowo „konstytucja” stało się drugim po znanym wszystkim słowie na „k”, którego używanie w miejscach publicznych może być penalizowane.

konstytucja
fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
www.gdansk.pl

Jeżeli sprawy posuną się dalej, niedługo zaczną zapadać w sądach wyroki, na mocy których trzeba będzie składać publiczne przeprosiny za używanie słowa konstytucja. Niektórzy już postanowili na własną rękę wymierzać karę za skandowanie tego słowa, co uczyniła pełnomocniczka wojewody dolnośląskiego ds. obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości w trakcie warszawskich obchodów Dnia Weterana, policzkując działaczkę Komitetu Obrony Demokracji. W ocenie niektórych publicystów urzędniczka „zachowała się tak, jak wymagała sytuacja”, gdy „wyjąca tłuszcza krzyczała ordynarne słowa”. Według innych komentatorów – „zachowała się jak trzeba”, co jest oczywistym nawiązaniem do Inki, ofiary stalinowskiego terroru. Wychodzi więc na to, że spoliczkowanie za użycie „ordynarnego słowa” konstytucja jest czynem bohaterskim. A skoro tak, wymiar sprawiedliwości powinien mieć możliwość szybko osądzić wulgarną obywatelkę. Tę i innych równie ordynarnych obywateli.

Osoby używające słowa konstytucja w miejscach publicznych są spisywane przez policję, legitymowani są także ci, którzy nakładają na pomniki koszulki z tym nowym brzydkim słowem. Według policjantów znieważają oni pomniki, według co bardziej krewkich bliźnich  – wręcz bezczeszczą, i dokonujący tych czynów mają sprawy w sądzie. Liczba postępowań prokuratorskich i procesów za używanie słowa konstytucja zdecydowanie przeważa nad tymi, które ostatnio dotyczyły starszego nieprzyzwoitego słowa wygłoszonego w przestrzeni publicznej – wyroki sądowe usłyszały dwie osoby. A nikt nie spisuje milionów rodaków za codzienne używanie słowa k…a we wszystkich możliwych sytuacjach.

Chyba czas sporządzić stosowną ustawę, by móc karać za wypowiadanie słowa konstytucja w miejscach publicznych, a co za tym idzie – wykropkowywać w materiałach drukowanych, wypikiwać w telewizji i oznaczać kwalifikatorem wulg. w słownikach.