Kiedy należy zabrać głos?

Wiele w ostatnich dniach padło słów, mądrych i niemądrych. Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska wywołała dyskusję o mowie nienawiści. Niech ta dyskusja trwa, niech przyniesie dobre owoce. Ja chciałabym zwrócić uwagę na sprawę znacznie niższej rangi, ale też ważną.

Obecność przedstawicieli rządzącej partii na pogrzebie prezydenta Pawła Adamowicza nie była pewna. W końcu stanęło na tym, że prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki przyjadą do Gdańska. Rzecznik prasowy Andrzeja Dudy, Błażej Spychalski,  powiedział dziennikarzom w sejmie: „Szanujemy wolę rodziny. Jeśli jej wolą byłoby, żeby prezydent zabrał głos, to myślę, że tak [się stanie]. Jeżeli takiej woli nie będzie, to z całą pewnością uszanujemy wolę rodziny”. Sekretarz stanu w kancelarii prezydenta, Andrzej Dera, obwieścił wkrótce, że „pan prezydent nie zabierze głosu”.

Zabrać głos, panowie ministrowie, można na przykład na jakimś zebraniu – oficjalnym lub towarzyskim. Podczas uroczystości pogrzebowych zabierać głosu nie wypada, powinno się wygłosić mowę. Zabrać głos to tyle, co wypowiedzieć się publicznie, dołączyć do dyskusji. Prezydent Duda zabrał głos później, komentując swoją gdańską wizytę.

Ciągle i uparcie oczekuję, że politycy i dziennikarze będą zastanawiali się nad znaczeniem słów. I dobierali je stosownie do sytuacji. Przykładów beztroski, z jaką traktują oni język ojczysty, można by podać wiele, ale nie miejsce i czas, by to czynić.