Polaką i obywatelą poświęcam

Cenię dziennikarstwo Andrzeja Morozowskiego, ale męczą mnie przejawy jego sympatii dla samogłosek nosowych. Z upodobaniem zastępuje on końcówkę -om końcówką , a więc dowiadujemy się, że przygląda się dziennikarzą, polityką, warszawiaką, prokuratorąogólnie ludzią. To się udziela: koleżanka pana Andrzeja z anteny, Marta Kolbus, dołożyła niedawno swoją cegiełkę – z jej wypowiedzi dowiedziałam się, że alimenciarzą służby dobiorą się do skóry. Z kolei premier Ewa Kopacz wiele spraw uświadamia Polaką i obywatelą. Skąd to przekonanie o wyższości nad -om? Wydaje mi się, że wywodzi się ono z czasów słusznie minionych. Wówczas -om było odbierane jako „wsiowe” i triumfowało, ale dlaczego teraz, gdy przepaść między miastem i wsią została zasypana, dalej pokutuje? A może słynne „Nie chcem, ale muszem” Lecha Wałęsy wywołało taką reakcję?

 

Zdjęcie A. Morozowskiego: tvn24.pl, E. Kopacz: Radek Pietruszka/PAP