Naród, czyli kto?

Gorące dyskusje o nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, na mocy której mają być karani grzywną lub więzieniem ci, którzy godzą w dobre imię narodu polskiego, przypisując mu udział w Holokauście, a także fala wzmożonych patriotycznych nastrojów, każą zastanowić się, co rozumieć pod słowem naród. Słowem odmienianym przez wszystkie przypadki i różnie rozumianym.

Do niedawna żyłam w przekonaniu, wspartym definicją słownika języka polskiego PWN, że naród to ‘duża wspólnota etniczna, przeważnie mówiąca tym samym językiem, związana wspólną historią i kulturą oraz wspólnymi interesami politycznymi i gospodarczymi’. Wspólnota, czyli grupa osób, zbiór jednostek. Wobec ostatnio zarysowanego rozłamu politycznego podział na jednostki zaznaczył się bardzo wyraźnie. Pewna grupa jednostek sądzi, że druga grupa jednostek nie jest właściwym narodem, to samo o pierwszej sądzi ta druga grupa. Skoro, zdaniem przedstawicieli obu grup, istnieje naród właściwy i naród niewłaściwy, to co oznacza wyrażenie ‘naród polski’?

naródnaródnaród

Wiceminister Marcin Warchoł tłumaczył, że „pojęcie naród, które zostało zapisane w ustawie, jest traktowane bardzo wąsko [?] jako ‘ogół wszystkich obywateli’. Ktoś, kto chciałby narazić się na odpowiedzialność, musi więc obrazić cały naród polski”. W jaki sposób można obrazić cały naród polski, skoro to ogół, a na ogół składają się pojedynczy obywatele?

naródTo trudne pojęcie wyjaśniał rodakom z mównicy sejmowej także poseł Dominik Tarczyński, mówiąc: „Polska jest dumnym narodem”. Posła Tarczyńskiego wsparł inny poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Horała, mówiąc: „[…] chodzi bowiem o Polskę jako naród, która może z dumą wspominać swoją wojenną historię”. Czyli naród to Polska. Postanowiłam puścić mimo uszu te oświadczenia, kładąc je na karb niedoinformowania wyrazistych posłów. Widocznie w otoczeniu obu parlamentarzystów doszło do jakiegoś przekłamania lub dezinformacji. Gdy nadal zastanawiałam się, czy naród to jednostki czy ogół, a może dwa ogóły, wsłuchałam się w słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który w swoim wystąpieniu podkreślił, że „naród to pewna całość”. Odetchnęłam z ulgą.

 

 

Zdjęcia: M. Warchoła – Rafał Zambrzycki/Kancelaria Sejmu, D. Tarczyńskiego – Rafał Guz/PAP, M. Horały – Piotr Olejarczyk/Onet, A. Dudy – Rafał Guz/PAP

O konsultowanej kandydaturze i nie tylko

Rafał Bochenek stanie się chyba moim ulubieńcem. Mówiąc o Jacku Saryuszu-Wolskim (tak, Saryuszu, to nie herb, a przydomek, podlega więc odmianie) oznajmił, że jego „kandydatura [na przewodniczącego Rady Europejskiej] była konsultowana”. Przykre to, że rzecznik polskiego rządu nie dba o polszczyznę. Ale nie tylko on. Poseł PiS, Dominik Tarczyński, zadał w jakimś wywiadzie dramatyczne pytanie: „Dlaczego nie był głosowany kandydat Polski?”. Także zgłoszona właśnie kandydatura Grzegorza Schetyny na stanowisko premiera, zdaniem Ryszarda Petru, nie była konsultowana z partiami opozycyjnymi. Wcześniej Sławomir Neumann zapewniał bałamutnie, że przewodniczący PO „nie będzie głosowany na premiera”. A złotousty Tadeusz Cymański któregoś dnia stwierdził: „Nie mówmy o tym, co nie zostało zaprzeczone”. Bezmyślne odwzorowywanie form języków zachodnich, w których strony biernej używa się znacznie częściej niż w języku ojczystym, staje się powszechne.

Swoją cegiełkę do rozwoju przepięknego języka polityków dołożył ostatnio Rafał Trzaskowski, który – mówiąc o zależnościach między braćmi Kaczyńskimi – oznajmił, że „Jarosław Kaczyński konsultował Lecha Kaczyńskiego”.

Często też słyszę o procedowaniu ustawy. Związek Nauczycielstwa Polskiego na swojej stronie internetowej poinformował społeczeństwo o „procedowaniu ustaw oświatowych w parlamencie”, a gazety co rusz donoszą „o procedowaniu ustawy o sieci szpitali”.

Jak można procedować ustawę? Dziennikarze i politycy niemal codziennie próbują przekonać mnie, że można. Przypuszczam, że rozumieją przez to dyskusję nad projektem ustawy. Ale procedować to przecież postępować zgodnie z określoną procedurą. Paskudne jest to słowo, dziecko polityki. Niebezpiecznie bliskie słowu proceder, które nie kojarzy się dobrze.

 

Zdjęcie R. Bochenka: Radek Pietruszka, PAP, D. Tarczyńskiego: PR24, Mateusz Rekłajtis, S. Neumanna: sejm.gov.pl/rynekaptek, R. Petru: wirtualnemedia.pl, T. Cymańskiego: Wojciech Barczyński, R. Trzaskowskiego: se.pl