Oficjalna część koncertu

Od lat 1 stycznia słucham koncertu noworocznego Filharmoników Wiedeńskich. Koncert w tym roku jak zawsze wspaniały, gorzej z komentarzem. Niestety, przyszło nowe.

Zastanawiam się od dawna, czemu telewizja uparcie zatrudnia spikerów przy transmisji tego i wielu innych koncertów. Słuchacze i widzowie „sami” mogą słuchać wiedeńskich wirtuozów, oglądać ich i czytać tytuły kolejnych wykonywanych utworów. Do czego potrzebni im są komentatorzy, zwłaszcza popełniający błędy i niedoinformowani?

Tegoroczny koncert ze studia w Warszawie komentowali państwo: Monika Zamachowska – prezenterka telewizyjna, Alicja Węgorzewska – śpiewaczka operowa i Artur o Niezrozumiale Brzmiącym Nazwisku. Pan ów dwa razy przedstawiał się, ale nie udało mi się usłyszeć, jak się nazywa. Może i lepiej. Udało mi się natomiast usłyszeć, jak zdaniem pana Artura brzmi nazwisko dyrygenta. Otóż dowiedziałam się, że orkiestrę prowadził Christian Teleman. Znany dyrygent, Christian Thielemann, zapewne zdziwiłby się, słysząc to.

Wpadek było wiele więcej, mnie najbardziej zainteresowało zgodne twierdzenie wszystkich trojga komentatorów, że koncert składał się z części oficjalnej i bisów. Jak długo żyję o oficjalnej części koncertu nie słyszałam. Natychmiast zaczęłam zastanawiać się, kiedy i gdzie odbyła się bądź odbędzie część nieoficjalna. W garderobie? Dla ścisłego grona gości? Z szampanem? Wydawać by się mogło, że komentatorzy wiedzą coś więcej, ale nie mogą powiedzieć o tym słuchaczom.

Przypuszczam, że rozwiązanie tej fascynującej zagadki jest proste: państwo prowadzący ulegli przemożnej modzie, dla podkreślenia rangi, nazywania czego tylko się da oficjalnym. Winna zapewne znowu jest angielszczyzna i jej official, przymiotnik, który można tłumaczyć na wiele sposobów, ale po co zadawać sobie trud? Do niedawna oficjalny znaczył zatwierdzony (przez urząd, instytucję itp.), odpowiadający ustalonym formom, teraz oficjalny to także tyle, co główny, obowiązujący, właściwy, autentyczny. Są oficjalni sponsorzy (złośliwie zapytam, czy nieoficjalni przekazują koperty?) i partnerzy, oficjalne sklepy, zwiastuny filmowe, strony internetowe, serwisy, nawet słowniki, podręczniki oraz blogi bywają oficjalne. Nic więc dziwnego, że i koncert może mieć część oficjalną.

Chciałabym oficjalnie zaprotestować przeciwko tego rodzaju praktykom, ale kogo to obejdzie?