Galerie, salony i premiery

galerie, salony i premieryKtóryś sprytny marketingowiec wpadł kiedyś na pomysł, by sięgnąć do języka świata sztuki.

Nasycenie rynku towarami zmusza marketingowców do szukania coraz to innych sposobów zajmowania uwagi klientów. Produkt, by został sprzedany, powinien się wyróżniać – to podstawowa zasada handlowców. Któryś sprytny marketingowiec wpadł kiedyś na pomysł, by sięgnąć do języka świata sztuki. I zadziałało.

Zapewne jestem przewrażliwiona, nieustannie też marzy mi się, by „odpowiednie rzeczy dać słowo”. Dla mnie galeria to ciągle salon wystawowy, w którym sprzedaje się dzieła sztuki albo też kolekcja dzieł sztuki. Trudno dziełami sztuki nazwać nawet najpiękniejsze, ale jednak garnki czy buty, tymczasem galerie handlowe mają się dobrze. Świetnie mają się też galerie wnętrz, galerie kominków, galerie fryzur czy galerie upominków. O ileż przyjemniej kupować w galerii niż zwykłym sklepie!

galerie, salony i premieryPodobnie rzecz ma się z salonami. Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, dostanie się na salony było często niedościgłym marzeniem parweniuszy, w salonach spotykała się śmietanka towarzyska, uczeni i artyści. Teraz w salonach kupujemy samochody, telefony, odzież, w salonach poddajemy się zabiegom upiększającym albo masażom tajskim. Współczesne mieszkania też obowiązkowo „wyposażone” są w salon, jeszcze niedawno nazywany swojsko pokojem stołowym. Czujemy się dzięki temu lepsi, dowartościowani, choć na prawdziwy salon niewiele osób może sobie pozwolić, chociażby z racji niewielkiego metrażu tego pomieszczenia. Znakiem czasów stało się dla mnie pytanie skierowane do językoznawców z którejś poradni językowej: „Chcę zatytuować sklep i nie wiem, jak się pisze: SALON ODZIEŻY czy SALON ODZIEŻOWY?” [pisownia oryginalna]. Nadać sklepowi tytuł – to dopiero wyzwanie!

Najbardziej jednak mnie, człowieka teatru, drażni nowe zastosowanie słowa premiera. Premiera w teatrze to święto – pierwsze, po wielomiesięcznych przygotowaniach i wytężonej pracy całego zespołu, przedstawienie danego utworu. Premiera superbolidu Mercedesa, premiera najnowszej generacji iPhone’ów, premiera gry komputerowej czy premiera biografii wywołują u mnie nerwowy skurcz.

Właśnie rzucił mi się w oczy tytuł w gazecie: Malczewski w sklepie z butami, czyli muzealna przeprowadzka. Autorka pisze: „Muzeum Historyczne Krakowa przeprowadza się na trzy lata do… Galerii Krakowskiej. […] W nowym miejscu MHK zamierza też prowadzić działalność edukacyjną i częściowo wystawienniczą, co oznacza, że muzealnicy ze swoimi wystawami, miniekspozycjami czy konkursami pojawią się w przestrzeni sklepów”.

Nic dodać, nic ująć. A o panoszących się przestrzeniach napiszę niebawem.