Głosowany wniosek

Ach, ta angielszczyzna! Tak bardzo ją kochamy, że co tylko się da nazywamy z angielska, z upodobaniem przenosimy także na rodzimy grunt jej przynależne formy gramatyczne, w tym znacznie częściej niż w polszczyźnie występującą stronę bierną.

głosowany wniosek
youtube.com

Głośno ostatnio było o procedurze wszczętej przez Parlament Europejski w sprawie odwołania Ryszarda Czarneckiego ze stanowiska wiceprzewodniczącego tegoż Parlamentu. Dzięki dziennikarzom i politykom można było dowiedzieć się, że wniosek w sprawie odwołania europosła był głosowany.

Głosowane, zdaniem parlamentarzystów, bywają także kandydatury. Swego czasu poseł PiS, Dominik Tarczyński, nękany traumą po wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, zadał w jakimś wywiadzie dramatyczne pytanie: „Dlaczego nie był głosowany kandydat Polski?”, mając oczywiście na myśli Jacka Saryusza-Wolskiego. ‘Głosowanie kogoś’ lubią także politycy innych partii, na przykład Sławomir Neumann przy jakiejś okazji zapewniał, że Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej „nie będzie głosowany na premiera”.

Kandydatury bywają także konsultowane, konsultowane (lub nie) bywają także ustawy, o czym co rusz dowiaduję się z mediów. Ostatnio wiele o tym pisano z powodu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej i sprawy przypisywaniu narodowi polskiemu odpowiedzialności za Holokaust. Do niedawna konsultowano się w jakiejś sprawie, a konsultacje bywały przeprowadzane. Okazało się jednak, że zbyt trudno sformułować komunikat, dochowując wierności regułom ojczystego języka, i nasi dumni parlamentarzyści zaproponowali skrót, który natychmiast podchwycili żurnaliści.

Akty prawne nagminnie są procedowane, na poważnych portalach czytam także o procedowaniu samego prawa. Jak można procedować ustawę? Dziennikarze, politycy, a i sami prawnicy niemal codziennie próbują przekonać mnie, że można. Przypuszczam, że rozumieją przez to proces legislacyjny lub dyskusję nad projektem ustawy. Niektórzy procedują nawet wnioski o wydanie pozwolenia na budowę… Ale procedować to przecież ‚postępować zgodnie z określoną procedurą. Paskudne jest to słowo, dziecko polityki. Niebezpiecznie bliskie słowu proceder, które nie kojarzy się dobrze.

Złotousty Tadeusz Cymański któregoś dnia powiedział: „Nie mówmy o tym, co nie zostało zaprzeczone”. Kto następny?