Hatakumba i inne wpadki

Patryk Jaki, hatakumba
fot. Damian Burzykowski / newspix.pl

Niektórzy twierdzą, że językowe i wszystkie inne wpadki przydają politykom pierwiastka ludzkiego.

Przez Internet przeszedł właśnie huraganowy śmiech po fejsbukowym wpisie wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego: „Przecież, gdybyśmy te bilony złotych zamiast na odbudowę Polski po niemieckiej hatakumbie przeznaczyli na rozwój naszego państwa to Polska była by dziś 2 razy silniejsza ekonomicznie”.

I ja pękałam ze śmiechu. Ale przecież wpadki polityków, świadczące o ich, delikatnie rzecz ujmując, słabej znajomości obcych słów, pojęć, zasad pisowni i „niepełnej” wiedzy historycznej, to nic nowego. Swego czasu Przemysław Gosiewski, poseł PiS, pomylił filipiki z Filipinkami, Ryszard Petru, szef Nowoczesnej, protestował przeciwko ustanowieniu „święta sześciu króli”, a Arkadiusz Myrcha z PO stwierdził, że królów było czterech: Kacper, Belzebub, Melchior i Baltazar. Tenże Ryszard Petru stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że były brytyjski premier nazywa się David Kamerun, sejm niemy nazwał sejmem głuchym, oznajmił też, że „Jarosław Kaczyński przejechał się na rubikoniu”, a rzymskie imperium upadło „w szczycie swojej największej chwały” (co jest niewielkim błędem, znany polityk pomylił się zaledwie o trzysta lat). Szef Nowoczesnej odkrył też, że przewrót majowy wcale nie nastąpił 12 maja 1926 roku, lecz dziewięć lat później, co oznacza, że Józef Piłsudski dokonał zamachu stanu w dniu swojej śmierci. Za sprawą Renaty Beger, posłanki Samoobrony,ciągle jest żywa pamięć o Ananie Kofanie.

Znajomość zasad ortograficznych to także mocna strona naszych polityków. Prezydent Bronisław Komorowski łączył się z Japończykami „w bulu i nadzieji”, Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych, „nie mógł uwieżyć” w śmierć przyjaciela, Zbigniew Ziobro jako szef Solidarnej Polski namawiał na plakatach do podpisania się „za solidarną Europom”, Arkadiusz Mularczyk twierdził, że „chańbą jest pracować dla wyborczej”, Renata Beger nawoływała do „walki o Polskę wolnom, demokratycznom i sprawiedliwom”, a Krystyna Pawłowicz, posłanka PiS, przekonywała, że wziąść to poprawna forma.

Minister Jaki dołączył do doborowego towarzystwa. Niektórzy twierdzą, że językowe i wszystkie inne wpadki przydają politykom pierwiastka ludzkiego. A więc, panie ministrze, hakuna matata!