To znaczy powiem tak

 

Swego czasu drżałam, gdy na ekranie telewizora pojawiała się Małgorzata Wassermann, ponieważ każdą odpowiedź na pytanie dziennikarza zaczynała słowami to znaczy powiem tak. O ile powiem tak, też królujące w wielu wypowiedziach, choć niezbyt mądre, ma jakiś sens, to cała kwestia już nie bardzo. Teraz najczęściej stawia się samo to znaczy albo znaczy przed konkretną odpowiedzią na pytanie.

Ostatnio usłyszałam u lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego: „To znaczy to jest bardzo trudne pytanie” i „Znaczy, że są ludzie, którzy tak mówią”,
u Mariana Piłki, posła: „Znaczy ja myślę, że prokuratura ma na celu przestrzeganie prawa”,
u drugiego posła, Pawła Olszewskiego: „Znaczy dziwię się pana zdziwieniu”,
i profesora Pawła Śpiewaka: „ To znaczy to jest zmiana polskiego systemu politycznego” .

Niewolni od natręctwa są także dziennikarze. I tak Agnieszka Romaszewska-Guzy oznajmiła któregoś dnia: „Znaczy ja myślę, że, znaczy tak […]” i po chwili „Znaczy ja myślę, że to potwierdza moją tezę […]”, a Piotr Gabryel stwierdził dobitnie: „Znaczy jak się wydaje […]”. Niestety, przykłady można by mnożyć (w nieskończoność…).

Nie potrafię zgadnąć, skąd wzięło się przekonanie, że wypowiedź trzeba poprzedzić wtrętem-natrętem. Przecież to znaczy coś znaczy.

 

Zdjęcie M. Wassermann: print screen youtube.com, M. Piłki: parlamentarny.pl, M. Kijowskiego: AP, se.pl, P. Śpiewaka: Michał Dukaczewski/RMF FM, A. Romaszewskiej-Guzy: kresy.pl, P. Gabryela: dorzeczy.pl