Meghan Markle i ożenek

Sporo ostatnio mówi się o narzeczonej księcia Harry`ego, członka brytyjskiej rodziny królewskiej.

ożenek
instagram.com/wp.pl

Plotkarska prasa z zapałem wyciąga na światło dzienne informacje o byłym mężu, rodzinnych relacjach i karierze filmowej Amerykanki, pokazywane są jej zdjęcia w bikini i bez, rozpisuje się o jej złych nawykach: obgryzaniu paznokci i przeklinaniu. Dziennikarze kolorowych pism zastanawiają się, czy narzeczona księcia Harry`ego „podoła etykiecie”, informują również o niezwykłych dokonaniach księcia, jako że dla przyszłej żony zrezygnował on z polowań i rzuca palenie. Zachodzą też w głowę, czy panna Markle przeszła operacje plastyczne, a także, czy uroczystość zaślubin zaszczyci swoją obecnością królowa Elżbieta II, ponieważ panna młoda po raz drugi „stanie przed ślubnym kobiercem”.

Mnie wiadomości o obgryzaniu paznokci, próbach podołania etykiecie i braniu ślubu przed kobiercem nie zmartwiły, gorzej zniosłam informację dziennikarza poważnej stacji telewizyjnej, który obwieścił, że „Meghan Markle wżeni się w rodzinę królewską”. Bo po pierwsze: panna Markle może co najwyżej WMĘŻYĆ się w brytyjską rodzinę królewską, a po drugie: wżenić się oznacza ‚żeniąc się, wejść do jakiejś rodziny, stać się współwłaścicielem jakiegoś majątku, przedsiębiorstwa itp.’ i źle się kojarzy.

Coraz bardziej powszechne jest nazywanie żenieniem się lub ożenkiem zawarcie małżeństwa zarówno przez mężczyznę (który bierze sobie żonę), jak i przez kobietę (która przecież żony sobie nie bierze, raczej męża). Dlaczego tak trudno nam połączyć żonę z ożenkiem? Czemu ożenek, żona, (o)żenić się, żonaty, żeniaczka – rodzina wyrazów „związana” z mężczyzną od tegoż mężczyzny się oderwała? Czyżby jakąś winę ponosił przegłos polski, którego skutkiem jest między innymi oboczność samogłosek e : o?

Wygląda na to, że zostać żoną i pojąć za żonę zlały się w jedno. Ale czemu tak wielu z nas to nie przeszkadza?

Czy kobieta może się ożenić

Kilka lat temu w towarzyskiej rozmowie pewna pani nazwała swoje zamążpójście ożenkiem. Pomyślałam wtedy: ot, przejęzyczenie. Gdy jakiś czas później w „Gazecie Telewizyjnej” przeczytałam o Amerykance ożenionej z Irańczykiem (opis filmu Tylko razem z córką), zaniepokoiłam się. Jeszcze większy niepokój wzbudził we mnie kolejny opis, umieszczony również w „Gazecie Telewizyjnej” – bohaterka filmu uciekała przed ożenkiem ze wsi do miasta (Kogel mogel). Ale gdy pewien znany reżyser i literat użył słowa ożenek zamiast zamążpójście, zdenerwowałam się. Wygląda na to, że znaczenie słowa ożenek przestało być jasne. Czyżby jakąś winę ponosił przegłos polski, którego skutkiem jest między innymi oboczność samogłosek e : o, i żona nie jest łączona z ożenkiem? Czemu żona, (o)żenić się, żonaty, żeniaczka – rodzina wyrazów „związana” z mężczyzną od tegoż mężczyzny się oderwała? Dalibóg nie wiem. Wygląda na to, że być żoną i pojąć za żonę zlały się w jedno. Oby nie na zawsze! Pocieszyło mnie to, że gdy napisałam do korektorów „Gazety Telewizyjnej”, zwracając ich uwagę na ten błąd,  dostałam miłe podziękowanie i obietnicę  unikania go w przyszłości. W tej gazecie nie czytam już o ożenionych kobietach, ale w innych –  niestety – tak.