W Jakbylandii

Jakby, użyte prawidłowo, osłabia dosłowność wyrazu, któremu towarzyszy. Ale co tam znaczenie, zasady. Od jakiegoś czasu żyjemy w Jakbylandii –  jakby wstawiane jest gdzie popadnie. I nieważne jest wykształcenie i elokwencja mówcy – jakby cieszy się sporą popularnością u wszystkich. W którymś z programów Marcina Mellera Drugie śniadanie mistrzów jednym z gości był Jacek Wasilewski, doktor habilitowany nauk społecznych w zakresie nauk o polityce, specjalista „od” retoryki, medioznawca, dziennikarz, scenarzysta filmowy i telewizyjny.  I proszę, z ust znawcy retoryki podczas jednego z programów padły takie zdania (zdążyłam zanotować fragmenty):

„W tym momencie jakby to, co jest istotne […]”
„To jest taki jakby cudowny moment […]”
„Inne rozumienia funkcji jakby producenckiej spektaklu …”
„To jest jakby kluczowe […]”
„Spójność opozycji trzyma się na tym, że jakby Jarosław emanuje […]”.

Prowadzący też dołożył swoją cegiełkę do rozwoju Jakbylandii:
„Jest bardzo dużo tego jakby myślenia […]”.

W innym programie Bartosz Szydłowski, dyrektor Festiwalu Teatralnego Boska Komedia, stwierdził: „Michał Borczuch podkreślił swoją jakby znakomitą reżyserią [ …]”, a ktoś, nie pamiętam kto, zapowiedział powrót na scenę wielkiego aktora: „Krzysztof Globisz jest w pełni jakby gotowy […]”.

Bardzo lubi jakby profesor Paweł Śpiewak:
Jakby źródło tego słowa jest w grecczyźnie”.
„To działanie jest jakby w sytuacjach kryzysowych niezwykle trudne„.
„Stosunek do obcego, do kogoś z zewnątrz, wymaga jakby rygorystycznego szacunku dla innych ludzi”.

Maciej Stuhr oznajmił któregoś dnia: „Jestem jakby po premierze”, a i politycy zaznaczają swoją obecność w Jakbylandii: „Rodzimy się z grzechem pierworodnym i chrzest jakby go usuwa” stwierdził dobitnie senator Stanisław Kogut, Ryszard Terlecki zaś, chcąc zdeprecjonować któregoś parlamentarzystę, powiedział: „Poseł zaczyna swoje jakby projekcje”.

Kiedyś podczas wycieczki usłyszałam: „Jest coś jakby niezwykłego w tym miejscu”…

To słowo-wata, słowo-natręt irytuje mnie tak bardzo, że w wypowiedzi, w której jakby zajmuje dużo miejsca, po jakimś czasie słyszę tylko je. I zaczynam liczyć. Przy dziesiątym jakby podskakuję (ostatnio podskakiwałam, gdy słyszałam wypowiedzi Mariusza Janickiego z „Polityki”), przy trzydziestym wychodzę lub wyłączam telewizor. Byłam kiedyś na prelekcji pewnego pracownika ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego, który jakby ukochał. Prelekcja miała jakby temat, jakby rozwinięcie i jakby zakończenie, należało wyciągnąć jakby wnioski, poruszane były sprawy jakby ważne i jakby mniej ważne oraz należało zapamiętać jakby najważniejsze wytyczne

Jakby zostało słowem roku 1997. Mija dwadzieścia lat i nie ma ono zamiaru odejść do lamusa. Niby powinnam być zadowolona, że samo jakby, ponieważ wiele razy wcześniej słyszałam też tak jakby troszeczkę, ale marna to pociecha.

Ps. Z przykrością ostatnio stwierdziłam, że obywatelstwo Jakbylandii przyjęła także Agnieszka Holland. Po powrocie z Berlina ze Srebrnym Niedźwiedziem powiedziała: „Wszystko się składa w jakby wspólny obraz” i „Oni muszą identyfikować się z pewną jakby grupą”. Znikąd nadziei!

 

Zdjęcie M. Mellera: Cezary Piwowarski, TVN, J. Wasilewskiego: Dwa-Brzegi-Two-Riversides, fot.Jarosław Antoniak, B. Szydłowskiego: wiadomości24.pl, P. Śpiewaka: Michał Dukaczewski/RMF FM, M. Stuhra: tvn24.pl, S. Koguta: Sławomir Kaczorek, Senat RP, R.Terleckiego: tvp.info, A. Holland: Rafał Guz/PAP

To znaczy powiem tak

 

Swego czasu drżałam, gdy na ekranie telewizora pojawiała się Małgorzata Wassermann, ponieważ każdą odpowiedź na pytanie dziennikarza zaczynała słowami to znaczy powiem tak. O ile powiem tak, też królujące w wielu wypowiedziach, choć niezbyt mądre, ma jakiś sens, to cała kwestia już nie bardzo. Teraz najczęściej stawia się samo to znaczy albo znaczy przed konkretną odpowiedzią na pytanie.

Ostatnio usłyszałam u lidera KOD-u Mateusza Kijowskiego: „To znaczy to jest bardzo trudne pytanie” i „Znaczy, że są ludzie, którzy tak mówią”,
u Mariana Piłki, posła: „Znaczy ja myślę, że prokuratura ma na celu przestrzeganie prawa”,
u drugiego posła, Pawła Olszewskiego: „Znaczy dziwię się pana zdziwieniu”,
i profesora Pawła Śpiewaka: „ To znaczy to jest zmiana polskiego systemu politycznego” .

Niewolni od natręctwa są także dziennikarze. I tak Agnieszka Romaszewska-Guzy oznajmiła któregoś dnia: „Znaczy ja myślę, że, znaczy tak […]” i po chwili „Znaczy ja myślę, że to potwierdza moją tezę […]”, a Piotr Gabryel stwierdził dobitnie: „Znaczy jak się wydaje […]”. Niestety, przykłady można by mnożyć (w nieskończoność…).

Nie potrafię zgadnąć, skąd wzięło się przekonanie, że wypowiedź trzeba poprzedzić wtrętem-natrętem. Przecież to znaczy coś znaczy.

 

Zdjęcie M. Wassermann: print screen youtube.com, M. Piłki: parlamentarny.pl, M. Kijowskiego: AP, se.pl, P. Śpiewaka: Michał Dukaczewski/RMF FM, A. Romaszewskiej-Guzy: kresy.pl, P. Gabryela: dorzeczy.pl