Praktycznie czy właściwie?

Od lat zastanawia mnie kariera słów, które w użyciu nie znaczą tego, co znaczą. W pewnym artykule rzuciło mi się w oczy zdanie:

„Trybunał [Konstytucyjny] praktycznie nie orzeka, wstrząsany wewnętrznymi sporami”.

Praktycznie w znaczeniu właściwie, prawie, zupełnie, w zasadzie drażni mnie od dawna. Praktycznie to w zgodzie z praktyką, ktoś opanowuje teorię, by zastosować ją potem w praktyce, praktycznym nazywamy coś, co jest przydatne do czegoś, praktyczny to osobnik dbający o sprawy życiowe. Kariera praktycznie w znaczeniu właściwie, prawie, zupełnie, w zasadzie prawdopodobnie ma źródło w angielszczyźnie (czemu mnie to nie dziwi?), bo practically to właśnie znaczy. No i znowu mamy do czynienia z prostym przełożeniem. Słowniki chyba bodą, więc omijając je szerokim łukiem, „tłumaczymy”: actually (rzeczywiście, faktycznie, właściwie) – aktualnie, eventually (ostatecznie) – ewentualnie, novel (powieść) – nowela, to combine (łączyć) – kombinować, co w polszczyźnie ma szczególny wydźwięk, to consume (zużytkować, trawić, ale w odniesieniu do uczuć) – konsumować. Fałszywych przyjaciół jest więcej, a beztroska w używaniu podobnie w polszczyźnie i w języku angielskim brzmiących słów, a mających różne znaczenia, jest przygnębiająca. Ostatni przykład to robiąca piorunującą karierę kwota uchodźców, będąca „przełożeniem” wyrażenia quota refugees. Rodacy błyskawicznie zapomnieli, że kwota po polsku ma już ugruntowane znaczenie. Wcześniej z etykiety pewnego kosmetyku dowiedziałam się, że ochrona włosów to protekcja, a na fotelu biurowym zobaczyłam napis chef. A że słowo to oznacza szefa, ale kuchni? Kto by się tym przejmował. I tak dalej, i tak dalej.

Wiem, język żyje, rozszerzają się znaczenia słów, nad opisywaniem tych zjawisk biedzą się językoznawcy. Stwierdzili więc między innymi, że użycie słowa praktycznie to rodzaj asekuracji mówiącego, który nie chce powiedzieć czegoś „do końca”, lub że to ozdobnik stylistyczny i wzmocnienie przekazu, albo że „wyrażony w zdaniu [z użyciem praktycznie] sąd jest w znacznym stopniu bliski stanowi rzeczywistemu”. Oraz że praktycznie jest synonimem, poza wyżej wymienionymi, także określeń w gruncie rzeczy, na dobrą sprawę, tak naprawdę (moje ukochane!). Czy nie byłoby lepiej, gdyby używać słów zgodnie z ich znaczeniem? Ale to chyba jednak zbyt proste.

A aktualnie Trybunał Konstytucyjny nie tylko właściwie, ale i w praktyce (niemal) nie orzeka…