Szumidło i zły fenomen

Od kilku dni cała Polska żyje sprawami natury korupcyjno-politycznej, a przy okazji słowotwórczej. Marek Chrzanowski, główny protagonista sztuki przez jedne media zatytułowanej „Afera KNF”, przez inne „Afera Getin Banku”, wprowadził do obiegu „szumidło” – słowo utworzone według staropolskiego wzorca.

szumidło
fot. PAP

Drugi protagonista, Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, nazwał Marka Chrzanowskiego patriotą. Chwała byłemu szefowi Komisji Nadzoru Finansowego, że swoją miłość do ojczyzny objawia między innymi poprzez sięganie do skarbnicy staropolszczyzny. Przyrostek -dło  rzadko dziś służy do tworzenia nowych słów, a i te zachowane są nieliczne. W coraz mniej powszechnym obiegu są zaledwie: poidło – naczynie służące do pojenia zwierząt, porzekadło – utarte powiedzenie, straszydło – potwór, maszkara, liczydło – przyrząd do obliczeń, pachnidło – pachnący kosmetyk, kropidło – miotełka służąca do kropienia wodą święconą, nosidło – przyrząd do noszenia wiader z wodą. Ostatnio prezydent Duda spopularyzował także ruchadło. Wbrew temu, co myślą niektórzy, rzeczownik ten oznaczał kiedyś… pług z odkładnicą. W starych gazetach można też wyczytać, że w XIX wieku perpetuum mobile nazywano wieczystym ruchadłem.

Marek Chrzanowski mówiąc szumidło, miał na myśli generator szumu. Ten nowy rzeczownik wpisuje się idealnie w reguły słowotwórcze, jasno oddaje sens. Żyje już swoim życiem w Internecie i sądzę, że zostanie słowem roku. Kunszt autora został doceniony.

Niemal w tym samym czasie, gdy poznaliśmy uznanie Marka Chrzanowskiego dla staropolszczyzny, premier Mateusz Morawiecki bawiący w Hamburgu na konferencji dotyczącej relacji transatlantyckich, dał się poznać jako wielbiciel bardziej popularnej obecnie tendencji – tworzenia bezmyślnych kalek z języka angielskiego. Oceniając pogorszenie się stosunków między Stanami Zjednoczonymi i Chinami po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta, szef rządu powiedział: „Z polskiego punktu widzenia to bardzo zły fenomen. My jesteśmy przekonani, że powinniśmy mieć aktywny wkład w naprawę tych relacji”.

Bardzo bym chciała, by premier polskiego rządu i inni politycy mieli aktywny wkład w kontrolę tego, co mówią, bo język, jakim się posługują, to naprawdę rzadkie, niezwykłe zjawisko, rzecz wyjątkowa. Istny fenomen.