Zdradzieckie mordy i opozycjonowanie

Jarosław Kaczyński, zdradzieckie mordy
fot. PAP/wpolityce.pl

Wtorkowe posiedzenie sejmu, podczas którego miano dyskutować o ustawie o Sądzie Najwyższym, uwidoczniło, nie pierwszy raz, jak nieparlamentarny stał się język parlamentarzystów. „Zdradzieckie mordy” i „kanalie” prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego zawojują memy, ale mnie i z pewnością wielu innym do śmiechu nie jest. Tak okropnych słów jeszcze nikt w polskim sejmie nie użył. Język polityków od dawna wykazuje postępującą brutalizację, coraz więcej wolno w debacie publicznej, coraz mniej zgorszenia budzą słowa, których kiedyś na salonach, w salonkach i zwykłych miejscach, w których spotykają się ludzie, nikt nie odważyłby się wygłosić.

Podczas tej debaty zasmucił mnie także prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz, który powiedział do posłów partii rządzącej: „Ubieracie maskę sprawiedliwości”. W kwietniu zastanawiałam się, słysząc słowa Roberta Biedronia, w co można ubrać rękawiczki.

Ubieranie rękawiczek

Teraz zaczynam się głowić, jak i w co można ubrać maskę. W starożytnym teatrze maski wkładano, we współczesnym dziennikarsko-politycznym świecie maski się ubiera. Pytanie: w co? pozostaje bez odpowiedzi. I męczy mnie ciągle, bo co i rusz słyszę, że rodacy ubierają różne części garderoby.

I na koniec miły akcent: jedna z bardzo młodych osób manifestujących w obronie niezawisłych sądów, może dwunastoletnia dziewczynka, zapytana przez reportera, dlaczego to robi, odpowiedziała rezolutnie: „Trzeba opozycjonować!” Urzekło mnie to słowo. W jedno zlało się opozycja i znane z internetowego języka pozycjonowanie. Znak czasów. Ale jaki uroczy!