Wypchnięci sędziowie

U wielu dziennikarzy myśl płynie swobodnie i nie zawadza o słownikowe ograniczenia. Ważenie słów przestaje być potrzebne. 

Dawno temu istniał podział na język literacki i potoczny. Ogólnie rzecz ujmując, był to podział na język pisany, staranny, i mówiony – odznaczający się mniejszą dbałością o piękno i dokładność wypowiedzi. Z przykrością zauważam, że potoczne określenia coraz częściej wkradają się do tekstów dziennikarskich i autorom oraz wydawcom zupełnie to nie przeszkadza. Pal sześć, gdy dotyczy to felietonów, tam swoboda jest znacznie większa i dobór słów decyduje o stylu piszącego, często ciekawego. Mam na myśli typowe materiały dziennikarskie, których głównym celem jest informowanie odbiorców.

wypchnięci sędziowie
fot. PAP/Tomasz Gzell

W pewnej Bardzo Ważnej Gazecie przeczytałam: „W ubiegłym tygodniu TSUE nakazał Polsce zawieszenie przepisów o wysyłaniu sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę w wieku 65 lat (zamiast 70 lat). Polska ma też przywrócić sędziów wypchniętych na emerytury do pracy w SN na warunkach sprzed  kwestionowanej ustawy”. Podobne komunikaty ukazał się na wielu portalach i w innych gazetach.

Długo wydawało mi się, że sędziowie przechodzą w stan spoczynku, a nie na emeryturę, jako że służba sędziowska trwa do śmierci. Wydawało mi się także, że opisując tę konkretną sytuację, ważną i rozpalającą opinię publiczną, należałoby starannie dobrać słowa. Jak się okazuje – byłam naiwna. Otóż wionął duch nowości i nakazał piszącemu odrzucić zmurszałe słowa określające ten stan rzeczy, na przykład „ustawodawca chce zmusić sędziów Sądu Najwyższego do wcześniejszego odejścia z zawodu”, a stwierdzić, że tenże ustawodawca chce owych sędziów WYPCHNĄĆ. Pewnie w kolejnych relacjach duch nowości podsunie żurnalistom następne barwne sformułowania. Dowiemy się na przykład, że sędziowie zostali wysłani na zieloną trawkę albo zostali wykopani, wywaleni lub wysiudani.

Wypchnąć, proszę państwa dziennikarzy, można kogoś za drzwi lub z sali, nie ma też przeszkód, by wypchnąć towar ze sklepu, szybę z okna lub sworzeń z ogniwa łańcucha, może zdarzyć się też tak, że wypchnięta, czyli pozbawiona stanowiska żona, w przypływie złości wypchnie męża po zakupy. Można także wypchnąć spodnie na kolanach.