Czy kobieta może się ożenić

Kilka lat temu w towarzyskiej rozmowie pewna pani nazwała swoje zamążpójście ożenkiem. Pomyślałam wtedy: ot, przejęzyczenie. Gdy jakiś czas później w „Gazecie Telewizyjnej” przeczytałam o Amerykance ożenionej z Irańczykiem (opis filmu Tylko razem z córką), zaniepokoiłam się. Jeszcze większy niepokój wzbudził we mnie kolejny opis, umieszczony również w „Gazecie Telewizyjnej” – bohaterka filmu uciekała przed ożenkiem ze wsi do miasta (Kogel mogel). Ale gdy pewien znany reżyser i literat użył słowa ożenek zamiast zamążpójście, zdenerwowałam się. Wygląda na to, że znaczenie słowa ożenek przestało być jasne. Czyżby jakąś winę ponosił przegłos polski, którego skutkiem jest między innymi oboczność samogłosek e : o, i żona nie jest łączona z ożenkiem? Czemu żona, (o)żenić się, żonaty, żeniaczka – rodzina wyrazów „związana” z mężczyzną od tegoż mężczyzny się oderwała? Dalibóg nie wiem. Wygląda na to, że być żoną i pojąć za żonę zlały się w jedno. Oby nie na zawsze! Pocieszyło mnie to, że gdy napisałam do korektorów „Gazety Telewizyjnej”, zwracając ich uwagę na ten błąd,  dostałam miłe podziękowanie i obietnicę  unikania go w przyszłości. W tej gazecie nie czytam już o ożenionych kobietach, ale w innych –  niestety – tak.